..Obudziłam się w domu. Byłam położona u siebie w łóżku i przykryta ciepłą kołdrą. A przy mnie siedział Eduardo spoglądając na moją twarz.
-Witaj skarbie..Jak się spało.?-usłyszałam ten wesoły głos.
-Dobrze dziękuję.
-Cieszę się. Może wybralibyśmy się do jakiejś restauracji.?
-Chętnie jestem głodna jak wilk.
-To wstawaj królewno i pójdziemy bo mi umrzesz. Co wtedy zrobię.?
Po moim policzku spłynęła łza. Mała, krucha zupełnie jak ja. Nie chciałam słyszeć o śmierci tym bardziej, że niedługo mnie ona spotka. Dudu spojrzał na mnie dzikimi oczami. Mimo, że się nie odzywał, wiedziałam, że pyta "Co jest zgrane.? Dlaczego do cholery płaczesz.?" ale ja tylko się odwróciłam i wstałam z łóżka. Chłopak o nic nie pytał. Gdy wróciłam z toalety ubrana w swoje ulubione ciuchy i pomalowana, ukochany podszedł do mnie, złapał mnie w pasie i przyciągnął ku sobie. Po czym zaczął namiętnie całować. Tak bardzo brakowało mi jego ust. Tych słodkich różowych przyjemności. Udaliśmy się do restauracji, która wczoraj została otwarta.
-Jutro jest impreza poszłabyś ze mną.?-ciszę przerwał Eduardo.
-Jasne, czemu nie.
-Lola moi rodzice teraz zakładają farmę.
-To znaczy.? Do czego zmierzasz.?
-Czyli będę się musiał..wyprowadzić..
-Wyprowadzić.?!
-Tak na kilka miesięcy. Gdy powstanie farma wrócimy tu.
-A do kąd to byście się wyprowadzili.?
-Do Paryża.
-To strasznie daleko. Na ile mniej więcej.?
-Za tydzień by się zaczęło, a latem wrócił bym.
-Mamy mało czasu by nacieszyć się sobą.
-Ech..Wiesz, że cię kocham i będę tego związku strzegł.
-Wiem ja również cię kocham. Nie możemy pozwolić by coś się zepsuło..by ktoś nas poróżnił..
-Wiem skarbie. Trzymajmy się tego.
Wtuliłam się w jego ramię, było bardzo przyjemnie, gdy w tę dostałam sms-a od Jeydona. Pisało w nim, iż za dwa tygodnie wyjeżdżamy na wakacje. Byłam bardzo zdziwiona dlatego poszłam do domu by się o wszystkim dowiedzieć. Mama opowiedziała o naszych planach. Nie zrobiło to na mnie zbytniego wrażenia i tak Eduardo wyjeżdża, Donia jest co dnia na seji do różnego typu reklam. Dobrze mi to zrobi, miejsce jest niespodzianką co zaczęło mi się podobać.
Poszłam do swojego pokoju, położyłam się na łóżku i włączyłam mp3, leciała właśnie piosenka Eminema-No love. Lubiłam ten beztroski stan. Marzyć i niczym się nie przejmować. Życie splata nam różne figle, raz jest dobrze, lecz zaraz źle. Jako ludzie musimy umieć się otrząsnąć i pokazać, iż umiemy sobie radzić.
TYDZIEŃ PÓŹNIEJ
Nadszedł dzień gdy Eduardo miał wyjeżdżać. Spotkaliśmy się przy jego domu. Mocno się przytuliliśmy, a zaraz potem pocałowaliśmy. Odszedł, to było nasze pożegnanie na kilka miesięcy. Zapłakana pobiegłam do domu, a gdy się już ogarnęłam, udałam się do Luke. Długo u niego nie byłam. Chłopak ciepło mnie przyjął. Opowiedziałam mu o wszystkim. Gdy się dowiedział, że jestem chora poszedł do drugiego pokój. Nie odzywał się, więc wyszłam. Wzięłam deskorolkę i szłam do skateparku gdy zauważyłam brata uśmiech powrócił. Trochę poszaleliśmy mimo, że tęskniłam za swoim chłopakiem..
_____________________________________________________
Nie spodziewałam się iż to napiszę..ale coś we mnie wstąpiło jakiś pomysł i od tak..jest..xd
Ehm..;p
spoxik ;p
OdpowiedzUsuńsuuper ^^
OdpowiedzUsuń