..W pomieszczeniu było pełno kwiatów. Eduardo uwielbiał je dawać dziewczynom. Ale to mnie dobiło. Wściekła zaczęłam wszystkie po kolei wyrzucać. Były takie piękne, ale cóż nie mogłam na nie patrzeć. Dudu uważał, że ludzie są jak kwiaty stworzeni, aby się rozwijać. Może i ma rację, lecz nie oto tu chodzi. Serce nadal mnie bolało, ciągle myślałam tylko o nim.
#Oczami Eduardo#
Wszedłem do sali szpitalnej gdzie leżała moja ukochana. Kupiłem misia, którego chciałem jej wręczyć. Lecz gdy ujrzałem, że ani jednego kwiata nie ma wycofałem się. Znam ją już pare lat i wiem, że wyrzuciła prezent. Zabolało mnie to. Nic takiego nie zrobiłem, a ona traktuje mnie jak gdybym zabił jakieś człowieka. Kocham ją najbardziej na świecie. Ta dziewczyna, która mnie całowała musi pożałować. Skończą się groźby. Dla Loli jestem wstanie zrobić wszystko, nawet gdyby była taka potrzeba oddałbym życie za nią. Skończę z tym wszystkim. Nikt nie będzie jej ranił. Gdy będzie konieczne dam jej spokój, ale nadal będę czekał.
#Oczami Loli#
Byłam bardzo zmęczona. Miałam się już kłaść, gdy zauważyłam Luke szybko pobiegłam sprawdzić jak się czuje. Był bardzo słaby. Tak się o niego martwiłam. Wiem coś o jego chorobie. Nie wyzdrowieje.! Łzy napłynęły mi do oczu. To taki dobry i miły chłopak. Zasługuje na szczęście. Dlaczego go nie otrzymuje.? Co dnia jest sam i ta sprawa z jego byłą dziewczyną. Istny koszmar. Życie jest niesprawiedliwe.
-Luke lepiej się czujesz.? Co powiedzieli lekarze.?-nie mogłam stać tak bezczynnie, więc odezwałam się.
-Wiesz jaka to choroba AIDS, prawda.?
-Tak..
-Właśnie, więc wiesz, że we krwi jest najwięcej czynników zakaźnych.
-Do czego zmierzasz.?
-Nie da się tego wyleczyć. Bynajmniej w moim przypadku.
-Tak mi przykro. Czy to oznacza..
-Tak.
-Kiedy..?
-Nie mam pojęcia za pare miesięcy..Jutro mnie wypisują.
-Aha..-zaczęłam płakać, on jest wspaniały, a tak życie go zaskoczyło.
-Ale nie płacz, proszę.
-Dobrze, zobaczymy się jeszcze.?
-Oczywiście. Jutro od razu do ciebie przyjadę.
-Ok. Będę czekać. Właśnie po mnie rodzina przyjechała. Do zobaczenia.
-Paa..
Na pożegnanie mocno go przytuliłam oraz podałam adres zamieszkania. Poszłam się przebrać i ruszyliśmy. Moje myśli były pomieszane. Luke, Eduardo i ta cała chora sytuacja. W domu było ponuro. Usiadłam na parapecie i spoglądałam w okno Dudu. Robiłam to dość często. Ale dziś po raz pierwszy dostrzegłam go robiącego to samo co ja. Otworzyłam drzwi balkonowe i wyszłam na zewnątrz, ukochany zrobił to samo. Patrzeliśmy na siebie dobre 10 minut. Gdy zrozumiałam, że źle robię odwróciłam się i dążyłam do swego pokoju. Pełna irytacji i gniewu zamknęłam drzwi po czym poszłam się wykąpać. Następnie poszłam spać. Wzeszło słońce, a ja bardzo wcześnie wstałam. Stwierdziwszy, że mało czasu ostatnio poświęcałam w skateparku udałam się w tamto miejsce. Nie mówiąc nikomu po prostu wyszłam z domu. Jeździłam sporo czasu. Nawet i to nie poprawiało mi samopoczucia. Po paru sekundach zauważyłam idącego w moją stronę Luke. Od razu do niego pobiegłam. Poszliśmy razem w pare ciekawych miejsc. Było naprawdę miło.
Do domu wróciłam dopiero wieczorem. Weszłam do swojego pokoju, była w nim zamaskowana postać..
suuper ;d
OdpowiedzUsuń