środa, 3 listopada 2010

7 rozdział..

..W pokoju było pełno kwiatów, a na podłodze leżała karteczka z napisem:


Kocham Cię.
Eduardo.;**


Nie wiedziałam co powiedzieć, tak więc wybrałam numer telefonu do ukochanego i zadzwoniłam..

/rozmowa telefoniczna\
-Dziękuję za prześliczne kwiatki.
-Nie ma za co skarbie.
-Oj jest..
-Na prawdę nie ma..
Tak bardzo cię kocham.
-Ech..
-Coś nie tak.?
-Jasne, że nie..po prostu nie sądziłam..
-Co.?
-Że będę w kimś zakochana, a równocześnie taka szczęśliwa.
-Kochanie jestem bardzo zadowolony tym co czujesz.
-Dziękuję za wszystko.
Muszę kończyć pa.
-Ok pa kotku.

Rozłączyłam się po czym poszłam do łazienki by przygotować się na spotkanie z tajemniczą osobą.
Ubrałam sukienkę, którą dostałam od brata. Jeszcze nigdy jej nie miałam na sobie. To dlatego, że nie jest w moim stylu. Mam nadzieję, że rodzina ucieszy się iż ją założyłam. Zeszłam do jadalni wszyscy byli ślicznie ubrani. Siadając do stołu usłyszałam jak ktoś dzwonił do drzwi. Mama poszła otworzyć. Wróciła z mężczyzną, który był dość oryginalny. Od razu widać, że jest kimś wielkim. Razem z Jeydonem wstaliśmy i podaliśmy ręce gościowi.
-Witam, nazywam się Rick.
-Dzień dobry..-wykrztusiliśmy z bratem równo.
-Ja jestem Lola..
-A ja Jeydon.
-Miło poznać, wasza matka tyle mi o was opowiadała.
-Doprawdy.?-zniecierpliwił się brat.
-Kochani to..-tu przerwała mama.
-Słuchamy..-dorzuciłam.
-..my się spotykamy.
-Że co.?- nieźle z Jeydonem się zdenerwowaliśmy.
-Nie denerwujcie się. My coś do siebie czujemy.
-Ale mamo. Co z tatą.?
-Rozejdziemy się.
-Jak on sobie poradzi.?!-Jeydon był coraz bardziej zdenerwowany. Zaczynał unosić głos.
-Wiesz doskonale, że on jest chory. Potrzebuje nas.-chciało mi się płakać lecz powstrzymałam wszystkie emocje.
-Wiem..ale..ja go nie kocham. Od kiedy..od kiedy mnie zdradził.
-Co proszę.?
-Mówię wyraźnie.
-Kiedy to się stało.?
-Pare miesięcy przed urodzeniem się Jeydona.
-I tyle lat byłaś z nim z litości.?
-Nie, to nie tak.
-A jak niby.?
-Wspieramy cię. Skoro kochasz Ricka to droga wolna, twoje szczęście też się liczy.

Wybiegłam z domu. Udałam się do parku na ulubioną ławkę. Siedziałam ponad godzinę w samotności do chwili gdy nie zadzwonił Eduardo. Od razu usłyszał, że coś jest nie tak i dlatego przybiegł by mnie pocieszyć.
-Kochanie, co się stało.?- zapytał z troską przy tym mocno mnie przytulając.
-Mama ma faceta..
-Nie martw się będzie dobrze.
-Nie, wydaje, mi się że oni coś planują.
-Nie zamartwiaj się. Na pewno będzie dobrze.
-Kocham cię.
-Ja ciebie też myszko.

Pocałowaliśmy się. Pokazał, że życie jednak jest piękne. Dobrze mieć takiego chłopaka to po prostu skarb i nic więcej. Chciałabym mu wykrzyczeć "kocham cię, kocham cię proszę pamiętaj o mnie już zawsze".
Gdy się otrząsnęłam, odprowadził mnie do domu. Tam wbiegnowszy do środka przebrałam się po czym oświadczyłam, że idę do Dani na noc. Lecz nie było tak jak przewidywałam. Mama zabroniła mi to zrobić, gdyż źle się zachowałam. Myślałam, że szlak mnie trafi. Dlatego olałam ten dylemat i wyszłam z mieszkania trzaskając przy tym drzwiami. Wzięłam tylko coś na przebranie oraz pidżame ..
Przyjaciółka bardzo się ucieszyła z mojej wizyty tak samo jak i jej rodzice. Dużo razem rozmawiałyśmy dlatego też położyłyśmy się spać nad ranem. Te wszystkie zdarzenia potrzebowały czasu.

NASTĘPNEGO DNIA:

-Dziękuję za tę noc. Od dawna mi tego brakowało. Przyjaciółki, która wysłucha.-zaczęłam poranną rozmowę.
-Nie ma za co, mnie też było tego brak- szybko odparła moja przyjaciółka, po czym dorzuciła-..zgadnij kto umówił się dziś z Jeydonem.
-Żartujesz.
-Nie..-tak się cieszyła, była bardzo promienna-..porobię mu parę zdjęć. Jest taki śliczny, może coś z tego wyjdzie, jakiś pokaz.
-Dania..ty nie myślisz...? Jak się nie zgodzi to nic nie rób. Znam go i wiem, że jego życie to skatepark.
-Tak samo jak i twoje..ech.
-Racja.

Wstałam z łóżka i poszłam się przygotować do łazienki. Wzięłam szybki prysznic po czym wróciłam do rozmowy z Danią. Następnie udałam się do domu. Tam nie było zbyt miło matka czekała na mnie. I z pretensjami wyskoczyła gdy tylko otworzyłam drzwi. Nie mogłam tego znieść. Poszłam do siebie, ubrałam coś luźnego oraz zrobiłam jakiś makijaż. Wyszłam z domu. Postanowiłam pójść odwiedzić ojca. Na miejscu dostrzegłam ślicznego chłopaka, który ściskał się z moim ojcem. Zdezorientowana weszłam do środka. Oboje od siebie odskoczyli. To było dość dziwne. Ale nie zważając na sytuację podeszłam do taty przy tym dając mu całusa w policzek. Od razu przedstawiłam się chłopakowi. Okazało, się że jest bardzo miły. Postanowiliśmy spotkać się jutro oraz wymienić się numerami telefonów. Ojciec był szczęśliwy patrząc na nas. Sądziłam nawet, że się wzruszył. Możliwe, iż tak było. Lecz ja musiałam iść. Przemiły chłopak, który ma na imię Tyler odprowadził mnie do domu. Wieczorem dostałam dość nie miłego e-maila..

2 komentarze:

  1. Fajne opowiadanie ale ta akcja kręci się za szybko .
    Ogólnie na zdjęciu Eduardo jest bardzo ładny ;D

    Ale ogólnie odpowiadanie suuper ;*

    OdpowiedzUsuń