Umówiłam się na spotkanie z Maxem. Wypytywałam go o uczucia. Był bardzo niedostępny lecz po krótkiej chwili zaczął mówić:
-Sam nie wiem co powiedzieć..
-Powiedz co czujesz i co leży ci na sercu. Wszystko się ułoży.
-Nie mam pojęcia..ech..Często nocami nie sypiam, bo myślę nad tym wszystkim.
-Widzę jak patrzysz na Davne, a ona na ciebie.
-Jak.?- zaskoczył mnie tym pytaniem.
-Gdy rozmawiacie razem, oboje macie błysk w oczach to takie piękne. Widać, że coś do siebie czujecie.
-Nie wiedziałem, ale masz rację kocham ją.
-A Alex.?
-Ona nic dla mnie nie znaczy.
-To dlaczego jesteście razem.?
-Bo ona..bo ona..to ona mnie kocha. Widzę to w jej oczach.
-Aha, ale Davne też, a ty ją więc..
-..powinienem zacząć interesować się tylko nią.?
-Sam sobie odpowiedz na to pytanie..Jeżeli ją kochasz to rzucisz dla mniej wszystko.
-Masz rację. Dziękuję jesteś kochana. A teraz może pójdę z nią pogadać..Paa..
-Pa.- na pożegnanie mocno się uścisnęliśmy.
Mam nadzieję, że im wyjdzie.
I czy miłość nie jest piękna.? Hmm..a może bolesna.? Ciężko zgadnąć..
***
Poszłam, a raczej pojechałam na swojej desce do skateparku. To tam umówiłam się z Oliverem. Bardzo się ucieszyłam, że w tamto miejsce.. Ale troche się dziwiłam. Dlaczego akurat tam.? Czyżby kumpel chciał mi coś pokazać.? No tak, moje przeczucia się sprawdziły. Oliver przyjechał tam na swoim bmx'ie. Byłam zaskoczona, mamy odmienne style, a jednak zainteresowania te same.
-Hej jak się masz.?- na przywitanie dał mi buziaka w policzek.
-Hej świetnie, w końcu jestem w swoim ukochanym miejscu. To moje życie.- odpowiedziałam, na zadane pytanie..
-Aha, no tak tu można byś po prostu sobą, a to jest coś pięknego.
-Tak, nie mogę się nie zgodzić.
-Więc pojeździmy trochę, a następnie przejdziemy się na lody.?
-Oczywiście..
Cudowanie się bawiłam. Oliver jest wspaniały, doskonale mnie rozumie, tylko to za mało. Gdy do skateparku przybył Eduardo serce zabiło mi dwa razy szybciej. Odeszłam na bok, siadając na ławkę. Przyglądałam się wszystkim ludziom obecnym w tym miejscu. Po paru minutach dostrzegłam Jeydona. Razem z Eduardo podeszli do mnie.
-A ty sama.? Bez braciszka.?- zaśmiał się Jeydon.
-Nie, nie jestem sama..zaś z chłopakiem.
-Jakim.?!- wykrzyczeli równocześnie.
-Emm..a czy to ważne.?- spojrzałam na nich bystrymi oczami-..no ok, z kolegą.- obaj odetchnęli z ulgą co bardzo mnie zaskoczyło.
-Lola..może.. wyszlibyśmy jutro gdzieś razem.?- zapytał Dudu.
-Oczywiście..
-To o 16.?
-Mi pasuje.
-Ok, to wpadnę po ciebie.
-Dobra.
Naszą pogawędkę przerwał Oliver, który chciał już pójść na spacer. Pożegnałam się z chłopakami i ruszyliśmy. Na mieście kolega poznał przemiłą dziewczynę nazywa się Roxana. Umówili się z czego niezmiernie się cieszę. Wracając do domu zauważyłam listonosza, przyniósł mi coś pięknego..
no Ola supcio ;D
OdpowiedzUsuń