..Co się stało.?- zapytałam podchodząc do brata.
-Ta..a..t..a..a..- zaczął z drżącym głosem.
-Coś nie tak.? Co z tatą.?
-On..on..chodź.!
Złapał mnie za rękę i prowadził do lasu. W tej chwili byłam przerażona.
-Jeydon gdzie my idziemy.?
-Chodź.! Nie pytaj o nic.!
Weszliśmy do ciemni, a tam..tam na drzewie wisiał ogromny sznur. Ojciec był najprawdopodobniej do niego przywiązany. Zaczął krzyczeć, mama jego głowę trzymała na kolanach..żyje, na szczęście żyje. Znaleziono go w odpowiednim czasie. Nie mogłam powsztrymać się od łez..płakałam jak oszalała.
-Lola..- szeptał tata -..Jeydon proszę podejdźcie..
Zbliżyliśmy się do niego z lekkim wahaniem.
-Kocham was..- zaczął -..kocham was wszystkich ale moje życie dobiega końca jestem uzależniony od tych świństw. Nie możecie tak żyć.
-Tato przestań..pójdziesz się leczyć..-wtrąciłam.
-Dobrze dla was wszystko.
Następnego dnia nie poszlam do szkoły, razem z mamą zawiozłyśmy ojca do szpitala, tam się nim zajęli.
Gdy dobiegła godzina 16 ubrana w nowe ciuchy udałam się przed dom. Właśnie szedł Eduardo, w ręku trzymał różę, którą po zbliżeniu podarował mi. Łzy napłynęły mi do oczu. Podziękowałam mu pocałunkiem w policzek. Szliśmy ciągle w jedną stronę w pewnej chwili chłopak złapał mnie za rękę i oświadczył, że idziemy do kina. Film jest niespodzianką. Coraz bardziej mnie zadziwiał. Doszliśmy. O taak, coś strasznego. Kupił dwa bilety na horror. Nie pozwalając mi za nic płacić.
Po filmie zaprowadził mnie do lasu, pokazał tam swoje wyjątkowe miejsce. Był to domek na drzewie.
-Razem z ojcem wybudowaliśmy go gdy miałem 10 lat..- zaczął opowiadać -..od tamtej pory przychodzę tu codziennie by pomyśleć. To mi pomaga i przypomina o nim.
-Bardzo mi przykro..
-To niczyja wina, takie jest życie nic nie poradzimy..
-Zgadzam się.
-Od paru miesięcy spieram się z uczuciami..
-To tak samo jak ja.
-Lola..- uśmiechnął się czule -..kocham cię.
-Słucham.?
-Słowa nic nie znaczą ale może to coś ci powie..
Zaczął mnie namiętnie całować. Czułam, że to uczucie jest prawdziwe..jak to jest możliwe.? Nie mogłam w nic uwierzyć. "Czy to sen.? Jeżeli tak, to chcę nigdy się nie obudzić"..rozmyślałam.
-Eduardo.?
-Tak.?
-Ja ciebie też..
-Naprawdę.?
-Tak.
-Nie wiem co powiedzieć.
-Najlepiej nic.
Odwróciłam się i pobiegłam do domu, a tam w ogrodzie stała Dania wraz z Jeydonem. Moje oczy były niezmiernie duże od tego widoku..
_____________________________________________
W rozdziale na czarno zaznaczone jest słowo ciuchy tam kliknijcie na nie i wyskoczy komplet.;D
Ok Olka xD
OdpowiedzUsuńno ładnie ładnie ;D