piątek, 5 listopada 2010

9 rozdział..

..Eduardo mnie zranił. Jak mógł.? W skateparku dostrzegłam go całującego się z jakąś dziewczyną. Łzy mi i tak nie pomogą, ale był to mój odruch gdy tylko zdarzała się jakaś przykrość. Ilekroć ktoś mnie zranił one same napływały do oczu. Czy to dziwne.? Czy przez to można nazwać mnie beksą.? Sądzę, że to jest właśnie życie człowieka.
Patrząc na całującego się Dudu z kimś dotąd mi obcym, stałam nieruchomo w końcu mnie dostrzegł. Otrzeźwiałam i zaczęłam uciekać. Słyszałam jedynie "Lola zaczekaj.!" Wołał mnie. Ale nie mogłam..nie potrafiłam się zatrzymać. Zadał mi ból, koszmarny ból. Nikt nie powiedział, że miłość jest czymś łatwym. Nawet sam Szekspir mówił "Droga prawdziwej miłości, nigdy nie była prosta". Zgadzam się z tym w stu procentach. Ktoś chce nas zniszczyć.! Domyśliłam się tego stojąc na szosie. Chciałam się już uspokoić, ale nie dawałam rady. Odwróciłam się i ruszyłam w stronę chodnika.Gdy nagle zdarzyło się coś nie oczekiwanego. Nigdy nie pomyślałabym, że to nastąpi. Z naprzeciwka jechał samochód, nie zdążyłam przejść na dane miejsce, a on we mnie buchnął. Czułam sparaliżowanie. Wszystko mnie bolało. Z ust leciała mi krew, a przestępca po prostu uciekł. Zostawił mnie samą. No tak..w końcu dobiegł Eduardo. Nie cieszyłam się. Już chyba wolałabym umrzeć. Ale jednak coś mnie na ziemi trzyma.
Zemdlałam. Wszystko wydawało się być takie dziwne. Miałam sen o wypadku tym którego przeżyłam. Obudziłam się z krzykiem. Lekarze od razu przybiegli. Dali mi leki uspokajające po czym wyszli. Nie byłam sama, rodzina i przyjaciele wspierali mnie. Do sali weszła Dania, która podarowała mi pluszowego misia. Chwilę porozmawiałyśmy po czym wyszła. Był też Jeydon, Max, Davne, tata i mama. Na samym końcu przyszedł Eduardo, którego wygoniłam ze szpitala. Nie chciałam go widzieć po tym wszystkim. Mimo, że uratował mi życie.
Zapadł zmrok, a ja byłam zupełnie sama w ponurej sali. Było mi tak smutno. Co się stało z tym życiem.? Dlaczego.? Czy można kochać po to, aby potem nienawidzić.? Czy jest to w ogóle możliwe.?
Wieczorem znowu odwiedził mnie Dudu. Tym razem dałam dojść mu do słowa.
-Przepraszam, to co zauważyłaś to..to nic nie znaczyło..-całkiem nieźle mu szło.
-Doprawdy.? Całowałeś ją..-znów pokryłam się łzami.
Nie, to nie tak. Ona mnie całowała.
-Co za różnica. Nic nie zrobiłeś, nawet nie przerwałeś tego..
-Przepraszam, nie chciałem.
-Myślałeś, że się nie dowiem.?
-Ale to nie tak..
-A jak.? Te groźby..one zniszczą wszystko.
-Nie przejmuj się.
-Już nie będę. Z nami..koniec.
-Ale jak to.? Przez jeden nic nie znaczący pocałunek.?
-Może i dla ciebie nic. Ale dla mnie wiele. Co dzień dziewczyny z tobą flirtują. Patrzą uwodzicielskimi oczami. A ty.? Tylko się do nich uśmiechasz. Jakie tylko.? Aż..
-Ale przecież kocham ciebie.
-Nie. Jeżeli dowiesz się co to jest miłość to przyjdź. Porozmawiamy.
-Ale..
-Nie chcę cię widzieć.!

Wyszedł trzaskając drzwiami szpitalnymi. Znów pochłonęły mnie łzy. Jestem taka słaba, a zarazem silna. Co będzie dalej.? Czy los się do mnie uśmiechnie.? Tak rozmyślając zasnęłam. Obudziły mnie dopiero promienie słoneczne. Czułam się fatalnie. Nie mogłam się prawie ruszać. Tak więc leżałam w łóżku. Dziś przyszedł lekarz wziął mnie na specjalną rehabilitację. Dzięki temu sprawnie poruszałam się po szpitalnym korytarzu. Spacerując od jednej sali do drugiej ujrzałam jak pewien chłopak płacze. "To dość nie codzienny widok". Było mi go żal tak więc weszłam do jego sali. Nawet nie wiem kiedy się to stało. Podeszłam do nieszczęśliwej osoby i zaczęłam rozmowe.
-Hej, jestem Lola a ty.?
-Oo cześć Luke, miło mi.
-Mnie również.
-Przez przypadek zauważyłam jak płaczesz. Czy coś się stało.?
-Nie.
-Przepraszam, ale na pewno.?
-Nic nie szkodzi. Po prostu jestem chory. Moje życie jest pod wielkim znakiem zapytania, a dziewczyna dowiedziawszy się o tym zerwała ze mną.
-Nie dobrze.
-Tak, tak. Pewnie mało czasu mi już zostało.
-A na co jesteś chory.?
-W zeszłym tygodniu dowiedziałem się że jestem chory na AIDS. Sądziłem, że nic się nie stanie. Ale czułem się coraz gorzej. Teraz są niewielkie szansę na przeżycie.
-Tak mi przykro. Wierzę w ciebie. Mam nadzieję, że wszystko się ułoży.
-Luke, do operacji.-krzykną lekarz po czym przyszedł by zabrać chorego.
-Lu trzymaj się, będę się modlić o twoje zdrowie.!

Wróciłam do swojej sali. Tam czekała mnie niespodzianka, której nie przyjęłam najlepiej..

2 komentarze: