piątek, 10 grudnia 2010

19 rozdział..

Nie chciałam nikogo zranić tym co robię. Ale jak się okazało Eduardo wie o wszystkim. O tym co się tu działo. Skąd to wiem.? Mój kochany braciszek miał do mnie pretensje, iż byłam zakochana w jego przyjacielu na tyle by rzucić wszystko, a teraz łamiem mu serce. Wspomnienia wróciły. Nie mogę powiedzieć, że nie kocham tego chłopaka, ponieważ było by to totalne i beznadziejne kłamstwo. Jednak on jest flirciarzem, może mieć jeszcze nie jedną dziewczynę. Możliwe, iż sobie to wmawiam, ale ja potrzebuję jakiejś osoby, która będzie przy mnie. Taka przy, której będę pewna tej miłości. Nikodem, tak go również kocham. To trudne i wręcz nie dorzeczne by kochać dwóch wspaniałych mężczyzn. Co będzie gdy któregoś dnia poproszą mnie o dokonanie wyboru.? Zamyśliłam się. W końcu skończyłam się zamartwiać i pomyślałam o czymś miłym. Właśnie się wybieram z Niko do wesołego miasteczka, by się rozerwać przed jutrzejszym pogrzebem i szczerą rozmową z Danią.
-Hej, jak się masz.?-zapytał chłopak. Nawet nie sądziłam, że jest za mną.
-W porządku, więc idziemy.?
-Jasne.
Złapaliśmy się za ręce i jak dzieci w przedszkolu podążyliśmy na miejsce gdzie było wszystko zaplanowane. Świetnie się tam bawiłam, byłam promienna co w ostatnich dniach mało się zdarzało. Na początek korzystaliśmy z karuzel które były na ogół wolne. Więc zobaczywszy karuzelę extreme od razu zaciągnęłam na nią Nikodema. Dokładnie to nie wiem jak ona się nazywała ale była straszna. Każda osoba na niej krzyczała. Sprzęt poruszał się w górę po czym robił okrąg i zlatywała w dół jak gdyby traciła panowanie nad sobą.
Gdy wrcaliśmy do domu zauważyłam połączenia nieodebrane od Eduardo. Oddzwoniłam ale niestety nie odebrał on zaś jakaś dziewczyna. Mówiła coś w tym stylu:
-Hej, nie dzwoń kotek więcej, bo to nie ma sensu.
Po czym odłożyła telefon bez rozłączenia się. Wysłuchiwałam wszystkiego co stamtąd dochodziło i nie spodobało mi się to. Zachowywali się jakby każda obecna osoba w tamtym miejscu była naćpana. Było dużo krzyków i śmiechów. Nie mogąc słuchać tego lekceważenia, rozłączyłam się. Powstrzymałam wszystkie emocje by chłopak nic nie podejrzewał. Ale gdy tylko wróciłam do domu, rzuciłam się na łóżko i łzy leciały mi bardzo szybko.
Następnego dnia wstałam bardzo szybko, to dzień pogrzebu i spotkania z ważną mi osobą od paru tygodni. Gdy dojechaliśmy na miejsce ta przykra sytuacja, która była na pierwszym miejscu uroniła łzy. Łzy nie szczęścia lecz jak zwykle łzy bólu i smutku, który występował w moim życiu jak coś czego nie może zabraknąć. To było dołujące. Po ceremonii pojechałam do Dani, bardzo się za nią stęskniłam i dobrze ją znałam dlatego od razu zauważyłam, że coś nie gra.
-Cześć Lola, miło cię widzieć, bo musimy pogadać.
-No cześć. O czym.? Miałam nadzieję, iż wszystko mi opowiesz co się tu działo.
-Nic ciekawego cię nie ominęło to jest pewne.
-Więc o co chodzi.?
-Ja czuję, że się już nie przyjaźnimy..jesteśmy koleżankami.
-Czemu tak mówisz.?
-Bo wyjechałaś pojawiły się inni ludzie, a z nimi jeszcze inni.
-Mojego brata też tak wyrolowałaś.?
-Co.? Nie, kocham Jeydona.
-Ale ze mną się nie chcesz przyjaźnić.? Dobrze wiedzieć, więc nie ma po co tu wracać.
-Zaczekaj, przepraszam.
Nie chciałam tego słuchać. Po prostu wybiegłam stamtąd jak najszybciej się dało. Przy tym potrąciwszy starszą panią, która nieźle się wściekła.
Weszłam do starego domu, to w nim wszystko było związane z bólem. To tu działy się te przedziwne rzeczy. Lecz to tu właśnie wierzyłam, że przyjaźń istnieje. Przywitałam się z ojcem, który miał również inną kobietę. To ona zastąpiła mu moją mamę i zapełniła pustkę. Była bardzo miła, więc od razu wiedziałam, iż ją polubię. Następnie poszłam do pokoju by zobaczyć co się tam dzieje. Nic nie zostało zmienione, ojciec stwierdził, że bez mojej zgody nie będzie niczego zmieniać. Natomiast chce, żeby jego obecna partnerka się wprowadziła dlatego też było by mu niezmiernie miło gdybym oddała pokój jej synowi. Zgodziłam się bez żadnego zastanowienia. Oboje obiecali mi że poznam go gdy nadejdzie pora. Ucieszyłam się i pożegnawszy oznajmiłam mamie, że chcę wracać. Gdy już dotarliśmy pobiegłam do pokoju by sprawdzić co z moim czworonożnym kolegą. Właśnie to w tej chwili zrozumiałam, iż tak właściwie człowiek jest tylko zamianą, czymś co może ranić i zdradzić a zwierze.? Ono zawsze będzie cię kochać i nie zostawi w takiej sytuacji.
Niestety praktycznie straciłam brata, ponieważ ten został u ojca. Postanowił tam zamieszkać na zawsze, dla Dani. Z jednej strony to się cieszyłam bynajmniej jego życie jest porządne. Kładąc się spać usłyszałam jak ktoś wali kamykami w moje okno. Wyjrzałam przez nie i spostrzegłam Nikodema, od razu do niego zeszłam. Udaliśmy się na spacer. Gdy przechodziliśmy przez ulicę przy lesie on zatrzymał się ja natomiast nie wiedząc o tym szłam przed siebie. W jednej chwili zauważyłam światła, które jechały wprost na mnie oraz słyszałam krzyki Nikodema było to "Nieee" ja tylko spojrzałam w jego stronę. Biegł do mnie ale było za późno..

2 komentarze: