Na ziemi leżały dwa małe psiaki..Były one same. Ktoś najwidoczniej je tu przyniósł, iż nie chciał mieć przyjaciół. Wzięłam je na ręce i zaproponowałam koledzy by wziąć szczeniaki. Ale najpierw psy musiały poczuć, iż my im pomożemy. Oboje wzięliśmy je do weterynarza, który je zaszczepił po czym oznajmił, iż są one zdrowe. Od dziecka chciałam mieć psa lecz ojciec był alergikiem dlatego nie było mowy o czworonogu.
Najpierw zadzwoniłam do mamy by się zgodziła na ten krok. Ona wesołym oznajmiła, że nią ma nic przeciwko. Uradowana kupiłam wszystko co było potrzebne dla tego zwierzęcia i pojechałam do domu. Drugiego wziął Niko, który zrobił to samo. W pokoju położyłam się na łóżko spoglądając na nowego członka rodziny.
-Hmm..jak by cię tu nazwać.?
Miałam problem z nadaniem imienia psu. Po chwili patrzenia wpadło mi coś do głowy.
-Smile..tak to jest to. Będziesz się nazywać Smile.
Zapewne nie jedna osoba zastanawia się dlaczego nazwałam go akurat tak. Dlaczego niby "Uśmiech".. Odpowiedź jest jedna. Psiak zjawił się w chwili gdy wszystko zostało stracone, wtedy powróciło szczęście na mojej twarzy.
W końcu udowodnił, iż jest tu przy mnie i głośno zaszczekał po czym próbował wskoczyć na łóżko. Niestety nie udawało mu się dlatego że jest zbyt mały. Pomogłam mu w tym i zaczęłam się z nim bawić. Następnie wybraliśmy się na krótki spacer. Świetnie się bawiłam..do czasu gdy nie zadzwonił do mnie telefon. Był to Eduardo. Nie odbierałam lecz po paru próbach zrobiłam to. W końcu musimy sobie wszystko wyjaśnić.
#rozmowa#
-Hallo.?
-No Lola nareszcie odebrałaś. Już się martwiłem.
-Nie potrzebnie.
-Wiesz, że cię kocham i zawsze będę się troszczyć.
-Nie.! Przestań.! Proszę..
-Co ja takiego zrobiłem.? Jesteś na mnie zła.?
-Ciebie to nie obchodzi.
-Jak to nie.? Co to za pomysły.? Czy coś się tam stało.? Ktoś ci coś powiedział.?
-Nie. Akurat twój głos odróżnić umiem.
-Ale co to ma do rzeczy.?
-Jeszcze się nie zorientowałeś.?
-Ale z czym.? Lola do cholery, nie trzymaj mnie w niepewności.
-Wczoraj na dyskotece..
-Co.?
-Nie przerywaj. Wiem co się tam działo.
-To znaczy co.?
-Byłeś pijany.?
-Ech, tak nic nie pamiętam..
-To najpierw się zastanów gdzie chodzisz. Ach no tak jesteś singlem..więc kazań ci nie muszę udzielać.
-Jak singlem.? Przecież jesteśmy ze sobą no nie.?
-Wczoraj przekonywałeś inne, że jesteś samotny. Mam tego dość. Bóg wie co tam się jeszcze stało..
-Przysięgam, że nic. Wybacz..
-Masz pewność..?
-Niestety..
-Właśnie, żegnaj.
Rozłączyłam się, a następnie udałam do domu. Pies był pełen życia to jeden plus. Zostawiłam go u siebie w pokoju. Wzięłam jakąś szmatkę i udałam się do łazienki. Wykąpałam się a trwało to sporo czasu. Następnie tak jak dzień przed usiadłam pod oknem. Wzięłam żyletkę i przejechałam sobie po ręce. Jeszcze wczoraj sądziłam, iż jest to ból do niezniesienia. Dziś spostrzegam to jako ucieczkę od problemów. Czy to się da naprawić.? Nie chciałam znać odpowiedzi na to pytanie. Teraz dawało mi to przyjemność. Gdy skończyłam wyrzuciłam brudne szmatki i zmieniłam sobie opatrunek. Po czym poszłam do pokoju. Psina czekała pod drzwiami, więc wzięłam go na dwór. Tam spotkałam Nikodema, siedział na ziemi spoglądając w niebo. Podeszłam do niego.
-Hej.-wstał od razu, witając się.
-Cześć, co tu robisz.?
-Rozmyślam, a ty.?
-Wyszłam z psem.
-Ach tak..
-Smile wracaj tu szybko.!!
-Smile.? Hmm..
-Tak.. A ty ja nazwałeś swojego.?
-Jeszcze jest bezimienny.
-Ajj..
-Nie mam pomysłu.
-Może jutro razem pomyślimy nad tym.?
-Ok.
-A teraz chodź..
-Gdzie.?
-Coś ci pokażę.
-Ale..ale..pies..
-Idź go zaprowadź do domu i zaraz wróć.
Tak zrobiłam. Byłam bardzo ciekawa co chce mi pokazać i gdzie idziemy. Przyszłam. Niko zasłonił mi oczy chustką, złapał za dłoń i prowadził w tajemnicze miejsce. Gdy dotarliśmy odsłonił mi je. To co przygotował było niezmiernie piękne. Łzy napłynęły mi do oczu. "Nie płacz Lola, nie teraz. To nie odpowiednie miejsce." Z trudem powstrzymałam się od płaczu. Mocno go przytuliłam. Ale to nie wszystko. Chłopak zaprowadził mnie bym usiadła sam też to zrobił. Następnie wziął gitarę i zaczął grać. Teraz już się wzruszyłam na dobre. Po moim policzku płynęły łzy.. Niko odłożył instrument i zaczął ocierać moje łzy.
-Słuchaj..nie chcę byś płakała. Robię to byś była szczęśliwa. I sprawia mi to frajdę.
-Nie wierzę ci..
-Co mam zrobić byś uwierzyła.?
-To ty powinieneś wiedzieć.
Nikodem po woli się do mnie zbliżył i zaczął całować..
no olka bdz fajny bdz ;d
OdpowiedzUsuńsuper
OdpowiedzUsuńŚwietna ksiązka. czekam z niecierpliwością na następny rozdział.;*
OdpowiedzUsuń