sobota, 4 grudnia 2010

18 rozdział..

Co mnie najbardziej zastanawiało w obecnej chwili.? Chyba, to że nie skończyłam tego pocałunku. Tylko dałam się porwać chwili. Nikodem daje mi wiele szczęścia. Ale co z Eduardo.? Co z moim chłopakiem. No tak skończyłam i z tym związkiem. Były powody dla których właśnie tak to się potoczyło. Ale czy to znaczy, że on mnie nie kocha.? Trudne pytanie. W swoim życiu tylko takie umiałam zadawać. Nie jedna osoba sobie teraz myśli "Ta dziewczyna ma zarąbiste życie, oraz powodzenie" rzeczywistość jest inna. Choroba. Ojciec pijak. Brak miłości. Drugiej połówki, która obieca mi świetlaną przyszłość. Nie mogłam i tego doczekać. Czy proszę o tak wiele.? Z całą pewnością nie. Dziś postanowiłam się ogarnąć i zapomnieć o wszystkich problemach. Liczyło się tu i teraz. Umówiłam się z Niko by pospacerować ze swoimi pupilami. O godzinie `14` wyszłam z domu. Z chłopakiem spotkałam się przy jego domu. Dużo rozmawialiśmy co spowodowało, że zapomniałam o tym co nie miłe. Sprawiło to, chwile, w których jeszcze byłam wyluzowaną i pełną życia 16-sto latką. To nie wiarygodne co choroba robi z człowiekiem. Zmienia go na dobre. Bez żadnych skrupułów..
W pogawędce znowu zadzwonił do mnie telefon. ``Chyba go wyrzucę.!``
Dzwonili ze szpitala. Zrobiłam wielkie oczy i odebrałam.
#rozmowa#
-Tak słucham.?
-Czy mam przyjemność z Lolą Beth.?
-Tak.
-Witam, jestem House, lekarz pobliskiego szpitala. Dzwonię by panią poinformować o dość nie przyjemnej sytuacji. Dziś Luke Pas zmarł. Zadzwoniłem akurat do pani, iż był to ostatnio wybierany numer jak i zresztą najczęściej. Proszę o zawiadomienie chłopaka rodziny.
-Zaraz, zaraz. Umarł na tę..chorobę.? Panie doktorze ja nie znam rodziny zmarłego niestety nie pomogę.
-Więc proszę wybaczyć. Do widzenia.

Rozłączył się. A ja usiadłam na ziemię i byłam niedostępna przez parę minut. W końcu Niko zareagował. Nie wiedział co mi jest i dlaczego akurat tak się zachowuję. Zapytał mnie w najmniej oczekiwanej chwili:
-Co się stało.?
-Mój kolega zmarł. Był chory na to co ja.
-To znaczy.?
-AIDS.!
-Cholera.! Lola ja zrobię wszystko być była zdrowa.
-Nie da się nic zrobić. I dlaczego ci tak zależy.?
-Ok, dusiłem to w sobie o paru dni, ale..
-Smilee, wracaj.!!

Nie dałam mu dokończyć, iż mój pies jakimś cudem się zerwał i zaczął biec w kierunku lasu. Złapał go jakiś chłopak. Bardzo się ucieszyłam do czasu gdy nie zorientowałam, się że to Dudu. Wziął go na ręce i niósł w moją stronę. Jego twarz pryskała gniewem.
-Co ty tu robisz.?-spokojnie zapytałam, biorąc psa.
-Nie podziękujesz mi.? Dobra, musimy porozmawiać.
-Mów.
-Przy nim.? I kto to w ogóle jest.?
-Przyjaciel.
-Ach..i to od niego masz futrzaka.?
-Nie ważne, mów co chcesz..
-Na osobności.
-Spoko koleś już sobie idę, wyluzuj. Pa Lola później dokończymy..
-Pa.
-Kocham cię, czy to tak mało.?
-Nie, ale nie jestem tego pewna te twoje słowa.
-One nic nie znaczą.
-Ale to bolało.! Zrozum.!
-To nie moja wina.
-Więc czyja.?
-Dziś się dowiedziałem, że w soku, który piłem była heroina..
-Ćpasz.?
-Nie.! Ktoś mi to wrzucił.
-Dobre wytłumaczenie. Muszę iść do domu.
-Wysłuchaj mnie.
-Muszę iść.

Już się odwróciłam i chciałam biec, ale on złapał mnie za rękę, która była pokaleczona. Wydusiłam z siebie ``Ałaa``. Odwróciłam się, a Eduardo zaczął zdejmować mój opatrunek.
-Zostaw to.!
-Coś ty robiła.?
-Moja sprawa.
-Czemu to zrobiłaś.?
-Miałam swoje powody teraz idę..

Pobiegłam do domu. Zaniosłam psa do swojego pokoju i wyszłam na dwór. Moje myśli były teraz pochłonięte przyjaciółką. Nie mam z nią żadnych kontaktów. Bardzo mi jej brak. Bynajmniej by mi doradziła, pomogła. Niedługo pogrzeb Luke nie ma mowy bym nie poszła. Chodziłam sporo czasu po podwórku. ``Sama nie wiem co robić, Boże pomóż.`` To takie trudne. Usiadłam w zasadzie położyłam się na ziemię i spoglądałam w gwiazdy.
-Mieliśmy coś dokończyć no nie.?-usłyszałam Nikodema.
-Tak właśnie.
-A więc..ehm..Lola ja cię kocham. Gdybym mógł, oddał bym za ciebie życie. Albo i nawet zachorował na to co ty.
-Nie prawda. To nic fajnego.
-To jest miłość. Wiem, że ty do mnie nic nie czujesz. Ale ja do ciebie coś pięknego.
-Nikodem proszę daj mi wszystko poukładać. Ten Eduardo..ja nie wiem co teraz.
-I dlatego się przez niego cięłaś.?
-Nie zrozumiesz.
-Chcę zrozumieć. Daj mi się kochać.

To było takie dziwne. Chciałam, ale co jeżeli nie wyjdzie.? Kiwnęłam tylko głową..życie jest krótkie muszę zobaczyć i przekonać się co do miłości..

5 komentarzy:

  1. najlepszy rozdzial chyba ze wszystkich ktore czytalam

    OdpowiedzUsuń
  2. , podoba mi się twoja książka. ^^ zobacz u mnie mam jeszcze 2 dziś zaczęłam ale tamtĄ też będę pisać.

    OdpowiedzUsuń
  3. http://very-big-world.blogspot.com/
    link do książki 2.

    OdpowiedzUsuń